wtorek, 27 sierpnia 2013

Sharing economy-wymieńmy się

Ostatnio zagłębiłam się w temacie SHARING ECONOMY- czyli usługach/handlu polegających najczęściej na tranzakcjach bezgotówkowych i wymianie.


http://futuretechreport.com/

Obecnie popularne stały się serwisy dla podóżników blablacar.pl czy też carpooling, dzięki którym możemy użyczyć miejsca w samochodzie lub znaleźć osobę jadącą w tym samym kierunku. Dzięki temu koszty paliwa można podzielić na kilka osób. Mamy też couchsurfing.com, na którym osoby z całego świata proponują miejsce noclegowe w swoim domu lub poszukują "kanapy" w mieście, w którym się zatrzymują. Coraz więcej widzę również grup na facebook'u, które mają na celu wymianę ubrań i akcesoriów dziecięcych. Istnieje strona: http://swapmnie.pl/ , która głosi ideę:  
"Nie kupujmy, gdy możemy wymienić. Nie wyrzucajmy, gdy możemy oddać.”

Fajnym pomysłem są SWAP PARTY, na których spotykamy się, aby wymienić się ubraniami, zabawkami czy też książkami. Te z tematyką dziecięcą to również świetna okazja aby poznać nowych rodziców z maluchami. Oto nasze stargardzkie SWAP PARTY, organizowane po raz drugi i na pewno nie ostatni (fajne zdjęcia z wymianki TU).

Całkiem niedawno trafiłam na stronę: http://wymiennik.org . To strona, na której można zaoferować swoją usługę, a w zamian znaleźć jakąś inną.
Wystarczy się zajerestrować, podać informację o tym, jakich produktów i usług oczekujesz i co możesz zaproponować w zamian.
I tak mamy tutaj na przykład: wymianę ubrań, oferty z nauką języka obcego, produkty kulinarne, masaże, i kilkadziesiąt innych propozycji. Niestety większość ofert warszawskich.

WTEDY WŁAŚNIE PRZYSZEDŁ MI DO GŁOWY POMYSŁ!

Moje miasto jest dosyć trudne do "poruszenia". Jako instruktor masażu niemowlęcego Shantala i doradca chustonoszenia NIESTETY nie mam rąk pełnych roboty. To, czym się zajmuję jest tematem dosyć niszowym- choć ciągle rozrastającym się, zdobywającym coraz więcej zwoleników i pojawiającym się w nowych miejscach. U nas niestety jeszcze nie...ale zmienię to! Czasami przyczyną może być brak świadomości, co może dać nam i dziecku masowanie czy też noszenie w chuście. Ale gdy już tą świadmość zdobędziecie lub chcecie zdobyć, a blokują Was kwestie finansowe to.....

                           WYMIEŃ SIĘ ZE MNĄ!!!


Moim celem jest, aby jak najwięcej dzieci oraz rodziców z mojej okolicy mogło poznać korzyści jakie płyną z masowania oraz noszenia malucha w chuście! Co Wy na to?

Masz maleństwo, chciałabyś/chciałbyś nauczyć się masażu niemowlęcego, odpowiedniej pielęgnacji lub noszenia w chuście? Więc może jesteś w stanie również zaoferować coś ciekawego w zamian? Uważam, że tak moja jak i Twoja działaność stanowi jakąś wartość, dlatego możemy sobie na wzajem pomóc!

Co mnie interesuje? Tego jeszcze nie wiem, chętnie rozważę Twoją propozycję, choć mogę być wybredna:) Może możesz zaproponować mi coś co wykonujesz, tworzysz? Może prowadzisz usługi kosmetyczne, masaż dorosłego, szyjesz, fotografujesz, piszesz do gazety, tworzysz reklamę?

Napisz do mnie: shantala.stargard@gmail.com

niedziela, 25 sierpnia 2013

Dynia powróciła- plackiem

Dotarła do nas dynia, pierwsza w tym roku. Czy to znak, że już początek końca lata? Chyba tak... . Nawet lubię ten okres. Jest to dla mnie okres powrotu do pracy po wakacyjnym odpoczynku, ale jest to również okres dobrobytu owocowo-warzywnego: skończyły się wprawdzie truskawki i poziomki, ale pojawia się dynia, dojrzały słoneczniki, brzoskwinie, śliwki, wkrótce jabłka. Już nie ma takiego szału słońca, chwytania każdej okazji, upajania się upałami. Powoli przechodzimy w tryb "stablizacji"... .
W tym roku okres ten to kolejne wyzwanie, WegeBobo idzie do przedszkola! Nie na pełen etat, ale idzie. Ale o tym kiedy indziej!

No i pojawia się dynia. Oj lubimy się z dynią, lubimy! Nie lubimy się tylko obierać, ale da się to przeżyć.


Zawsze jest tyle pomysłów na dynię, że ciężko jest mi się zdecydować. Na początek więc:

Placki dyniowe

ok. 700 g obranej dyni
mąka (i teraz tak, miała to być wersja bezglutenowa, ale...dodałam 0,5 szklanki mąki kukurdzianej, która się skończyła, więc dodałam jeszcze pół szklanki pszennej i nagle przypomniało mi się, że mogę zmielić w młynku płatki owsiane i zmieliłam trochę ponad pół szklanki płatków. Suma sumarum potrzebujemy trochę ponad 1,5 szklanki mąki. Radzę połączyć mąkę kukurydzianą z owsianą właśnie- owsiana fajnie łączy wszystko. Ufff- to wyjaśniłam :))
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
0.5 szklanki mleka roślinnego lub wody
kilka łyżek oleju


Dynię ucieramy na tarce o grubych oczkach i odstawiamy na chwilę. Następnie dodajemy mąkę i siemię i dokładnie łączymy, dodajemy mleko/wodę i olej. Wszystko dokładnie mieszamy. Ja nie widzę potrzeby dosładzania, bo można później placki zjeść z jakimś słodkim dżemem. Smażymy na patelni z odrobiną oleju. Takie mokre placki dobrze jest smażyć na "3" tzn.: najpierw z jednej stronu króciutko aż się zetną, później na drugiej stronie, i na koniec jeszcze chwilę na pierwszej stronie.


Później zrobiłam budyń dyniowy

500 ml mleka/ mleka roślinnego
500 g obranej dyni
łyżka cukru brązowego
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej


Obraną dynię kroję na małe kawałki i gotuję do miękkości w niedużej ilości wody. Następnie odlewam wodę i gniotę dynię na puree ( taką zgniataczką do ziemniaków na przykład- tak żeby powstała jednolita masa). Z 0,5 litra mleka (np. sojowego) odlewam pół szklanki, w której rozpuszczam mąkę ziemniaczaną.
Resztę mleka przelewam do garnuszka, dodaję łyżkę cukru i po chwili gotowania dodaję puree z dyni. Całość cały czas mieszamy, aby mleko dokładnie połączyło się z dynią, doprowadzamy do wrzenia. Następnie dodajemy naszą mieszankę z mąki i mleka i wszystko gotujemy na malutkim ogniu przez chwilę, cały czas mieszając. I gotowe!

Ostatnio trafiłam na napój sojowo-pomarańczowy (kupiony w Kauflandzie, możecie sprawdzić jak wygląda TUTAJ) i na jego bazie robiłam budynio-kisiel dyniowy. Fajne połączenie nam wyszło- na pewno posmakuje fanom soku pomarańczowego!




Smacznego!


środa, 21 sierpnia 2013

Nachosy i bób.

Coś na przechrupanie i nie tylko, nachosy we własnej osobie:

Potrzebujemy:
1 szklanki mąki pszennej
1 szklanki mąki kukurydzianej
ok. 130 ml wody
ok. 4 łyżek oliwy
przyprawy: płaska łyżeczka curry, szczypta papryki ostrej;
ja dodałam jeszcze troszkę suszonej pokrzywy

1. Zagniatamy ciasto i odstawiamy na chwilę.
2. Dzielimy ciasto na cztery części i każdą część rozwałkowujemy na cienki placek.
3. Każdy placek opiekamy z obydwu stron na patelni bez tłuszczu. Po około 30 sekund na każdą stronę.
4. Każdy placek dzielimy na trzy części takie ala trójkątne, każdą taką część znowu na mniejsze trójkąty.
5. Rozkładamy trójkąciki na blaszcze wyłożoną papierem lub matą do pieczenia.

6. Pieczemy lub grillujemy w rozgrzanym piekarniku aż się "wysuszą" i staną się twarde. U mnie było to 150 stopni ok. 20-25 minut. Można w trakcie mieszać i przekładać na drugą stronę. Część wyciągnęłam wcześniej, bo widziałam, że były już gotowe.


Do tego super pożywna pasta z bobu.

Ok. 400 g bobu gotujemy i obieramy (tutaj mile widziana praca kilku rąk). Do miski wkładamy obrany bób, dodajemy odrobinę wody z gotowania, kilka łyżek oliwy z oliwek i miksujemy blenderem. Następnie przyprawiamy solą, sprasowanym czosnkiem, można też pieprzem wedle uznania. Gdy pasta jest zbyt gęsta można dodać jeszcze oliwy i troszkę wody. 



My nabieraliśmy pastę nachosami i tak zajadaliśmy, ale świetnie nadaje się również na kanapki!

Smacznego!

środa, 14 sierpnia 2013

Obiady dwa.

Wybaczcie ciszę kulinarną... wakacje mamy do września, więc korzystamy z pogody i  "przedprzedszkolnej" swobody podwórkowej. No i jeszcze aparat coś szwankuje, więc zdjęcia telefonem robione, bo juz dłuższej przerwy nie chcę!


Dlatego dziś hurtowo dwa obiady na bazie kotletów ciecierzycowo-jaglano-kalafiorowych.

Najpierw kotlety:

ugotowana na miękko kasza jaglana
ciecierzyca namoczona, ugotowana, zblendowana na masę
kalafior ugotowany i starty na tarce o grubych oczkach
Wszystko łączymy razem wraz z dwoma ząbkami czosnku (sprasowane), szczyptą soli, pieprzu oraz szczyptą papryki ostrej. Formujemy kotleciki, obtaczamy w mące zmieszanej z sezamem i smażymy z obu stron.

U nas ostatnio hitem są kotleciki z sosem do maczania.
Oto jedna propozycja z sosem pomidorowym.

Dwie marchewki ścieramy na tarce o grubych oczkach lub siekamy końcówką siekająca od blendera. Na patelnię wlewam troszkę oleju i wrzucam marchewkę. Pozwalam się jej podsmażyć, dodaję łyżeczkę sosu sojowego. Następnie kroję w kostkę 3 dorodne pomidory i dodaję do marchewki. Podlewam odrobiną wody i pozwalam im się poddusić. Gdy pomidory są miękkie, przelewam do miski i całość miksuję blenderem. Teraz opcjonalne: wrzucamy z powrotem na patelnię, dodajemy pół opakowania serka topionego i jeszcze chwilę pozostawiamy na ogniu, aż serek się rozpuści, mieszając od czasu do czasu. Na koniec jeszcze pieprz i gotowe.
WegeBobo uwielbia mieć sos osobno w małej miseczce, a to porcja rodzicowa:




Obiad numer dwa z fasolką szparagową i kluseczkami.

Do fasolki zamiast bułki tartej z masełkiem mamy masłeko roztopione na patelni ze zmielonym siemieniem i słonecznikiem i odrobiną soli.

Kluseczki z mąki gryczanej i orkiszowej
pół szklanki mąki gryczanej
pół szklanki mąki orkiszowej
pół łyżeczki kurkumy
szczypta soli
szczpta papryki ostrej

Wszystko mieszamy razym, dodajemy pół szklanki gorącej wody i zagniatmy razem. Kawałki ciasta oddzielamy łyżką i wrzucamy na wrzątek. Chwilę gotujemy i wyciągamy. Kluseczki podajemy z masełkiem.




Do następnego!

PS. Czy też szykujecie się do przedszkola? Jak się z tym czujecie? Jakie obawy?
WegeBobo będzie miał obiady robione przeze mnie, więc mam zamiar stworzyć zeszyt z obiadkami do przedszkola. Na pewno się podzielę! :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Światowy Tydzień Karmienia Piersią

1-7 sierpnia to Światowy Tydzień Karmienia Piersią- nieświadoma zbliżającego się tygodnia sięgnęłam po książkę, wokół której krążyłam od jakiegoś czasu: "Polityka karmienia piersią" Gabrielle Palmer. 
Choć okres karmienia piersią już jest dla nas przeszłością i wspominam go wspaniale, to po książkę sięgnęłam ze względów edukacyjnych. To nie jest jedynie książka dla osób zainteresowanych tematyką karmienia piersią czy też żywienia małych dzieci, to również książka o wpływie działań koncernów na nasze życie, na nasze zdrowie, o globalizacji, o tym jak odbierany nam jest dostęp do podstawowych informacji i jak niestety łatwo manipuluje się nami w tym jakże ważnym dla rodzica i dziecka czasie, jakim jest okres okołoporodowy i późniejszy. Omawia wiele innych tematów, jak seksualność, nagość i kobiece piersi i ich miejsce w kulturze i społeczeństwie ( i na pewno nie chcę tych trzech uznawać za synonimy).
Muszę "przetrawić" tę książkę, bo naprawdę mnóstwo informacji dostracza a tymczasem... 


 
1


 
2
 
3
4
Źródła:
1. http://www.strawberrymohawk.com/2012/06/we-can-do-it.html
2.  Marion Fuchs - mother as landscape (2003)http://pinterest.com/pin/96897829453775062/
3. http://pinterest.com/pin/96897829452358278/
4. http://www.flickr.com/photos/59339563@N00/3200450578/in/photostream

Wystąpił błąd w tym gadżecie.