środa, 30 października 2013

Październik Bliskości.


Kończy się październik. Miesiąc pogody- niepogody. W tym roku jest to bardzo fajny miesiąc!
Dużo się działo, a oto relacja:

5 października Konferencja Bliskości w Warszawie

Być może będę ostatnia, która o niej pisze, ale zbierałam się dłuuugo... .
Było to wspaniałe wydarzenie. Konferencja, na której znaleźli się rodzice i specjaliści pracujący z rodzicami i dziećmi w duchu Rodzicielstwa Bliskości. Ja w roli pierwszego i drugiego.
Konferencja została podzielona na cztery panele. Pierwszy z nich "Noszenie dzieci- różne szkoły, różne techniki, wspólna idea" . Prowadzące rozmawiały o roli doradcy chustonoszenia w dzisiejszym świecie. Temat interesował mnie, bo sama jestem początkującym doradcą. Oprócz pracy doradcy panelistki mówiły o tym, że mimo kilku różnych szkół chustonoszenia, istnieje jedna wspólna idea- promowanie prawidłowego  noszenia i noszenia w ogóle w społeczeństwie. 
Po przerwie wróciliśmy ( mężczyźni też byli obecni w ilości skąpej, ale byli) na część: "Żeby wychować dziecko potrzebna jest cała wioska- rodzicielstwo bliskości XXI wieku". Tutaj zostały omówione bardzo różne aspekty rodzicielstwa. Poprzez noszenie dziecka w Polsce kilkadziesiąt, a nawet ponad sto lat temu- ukazane na świetnych zdjęciach, po szkoły rodzenia i pracę douli omówione przez Małgorzatę Borecką- prezeskę Stowarzyszenia DOULA w Polsce oraz Joannę Piertusiewicz z Fundacji Rodzić Po Ludzku. Bardzo ciekawe dla mnie tematy. Porozmawialiśmy o Klubach Mam i jaką fajną częścią macierzyństwa mogą się stać.
 Równie bliska mi była część, którą omówiła Agata Aleksandrowicz prowadząca bloga Hafija.pl, którego podczytuję oczywiście. Otóż rola internetu. Rola internetu w moim macierzyństwie również była ogromna. Po pierwsze, to z niego dowiedziałam sie o rodzicielstwie bliskości, o wspaniałym wydawnictwie jakim jest Mamania i wielu wspaniałych inicjatywach, to tu, prowadząc mojego bloga, mogę pokazać, że można prwowadzić wegetariański dom z maluchem na czele, to tu mogę czasami znaleźć taką odskocznię po intensywnym dniu. Jeszcze jedna, jakże ważna dla mnie rzecz. To tu poznałam grupę wspaniałych mam i ta znajomość przetrwała już ponad 3 lata! I mimo ogromnych różnic światopoglądowych, sytuacji rodzinnych i wielu innych czynników, potrafimy ze soba rozmawaić, czerpać od siebie wiele rzeczy, spotykać się i po prostu być! I ogromnie cieszy mnie to, że jesteśmy tak różne, choć nie powiem, czasami bliskość światopoglądowa jest ważna i jej potrzebuję.

W panelu "Równowaga- zapomniany filar rodzicielstwa bliskości. Więź po powrocie do pracy, organizacja życia rodzinnego w nurcie Attachment Parenting." Wystąpiła min. Agnieszka Stein-psycholog, która jest dla mnie ogromnym autorytetm, a jej teksty inspiracją. Agnieszka Stein mówiła min. o równowadze w rodzinie, która jest moim zdaniem bardzo ważna.
Biorąc pod uwagę dyskusję, która wytoczyła się ostatnio w internecie, niektórzy błędnie uważają, że AP może zaburzyć stosunki w rodzinie. Według mnie NIE!, pod warunkiem, że obydwoje rodziców czują się komfortowo z takimi czynnikami jak np. spanie z dzieckiem (które wcale nie jest warunkiem AP). Czyli  równowaga rodzic -dziecko jest równie ważna jak rodzic-rodzic, mąż-żona. Bardzo fajny temat, dużo do przemyślenia.
Ostatnią, chyba najbardziej wyczekiwaną częścią konferencji było spotkanie z Państwem Sears, którzy uważani są za twórców Attachment Parenting. Sądzę, że nas nie zawiedli. Oprócz świetnie podanej wiedzy, humoru, dali mi (i sądzę, że nie tylko mi) mnóstwo pozytywnego nastawienia, że warto i to wszystko, co robimy naprawdę ma sens! Spójrzcie tylko na rodzinę państwa Sears'ów.
William i Martha Sears wychowali ośmioro dzieci.



" Gdybym był moim dzieckiem, jak chciałbym, aby mój rodzic zareagował?" Niech to będzie naszym mottem, codziennie. 


Państwo Sears pojawili sie również z okazji promocji swojej książki "Księga Dziecka. Od narodzin do drugiego roku życia" , która, dzięki wydawnictwu Mamania, pojawiła się wreszcie w Polsce.

 ...................................................................................................................................................................................

Kolejnym punktem październikowym był Międzynarodowy Tydzień Bliskości (7-13 października), który w Szczecinie organizowany był przez Klub Kangura. Program był bardzo napięty i zawierał mnóstwo propozycji dla każdego. Do akcji włączyło się wielu partnerów, w tym ja- po raz drugi- wraz z masażem Shantala. Relacje z zajęć możecie zobaczyć na portalu Rozwiń Skrzydła, o tutaj: Masaż Shantala Tydzień Bliskości 2013


...................................................................................................................................................................................

Właśnie na dniach przyszły do mnie nowiutkie, pachnące ulotki. Jestem ogromnie wdzięczna kilku osobom za pomoc w realizacji (oni wiedzą :)).

........................................................................................................................................................................................

I na samo zakończenie października... . Wczoraj prowadziłam pogadanko-pokaz z chustonoszenia w stargardzkiej szkole rodzenia. Myślę, że zapoczątkuje to fajną współpracę i bardzo się cieszę, że Stargard pozna CHUSTONOSZENIE!



Tak, to był zdecydowanie miesiąc bliskości! I marzy mi się taki cały rok!

sobota, 12 października 2013

Fast food -slow food

Miał być post o Konferencji Bliskości i o Tygodniu Bliskości, ale jeszcze nie dziś. :)

Tymczasem weekend już od piątku i pełen wrażeń. Korzystając z okazji, że prowadziłam warsztaty w Szczecinie, zawitaliśmy z WegeBobo do "I krowa cała" na wegeburgera.
Ja zdecydowałam się na soczewica burger, a do wyboru było jeszcze kilka rodzajów min. warzywny, tofu, z seitanu. WegeBobo ochoty na burgerowanie nie miał i tylko spróbował soczewicowego kotleta, a ja mogłam zjeść całego. Co tu dużo mówić był pyszny! Spełnił moje oczekiwania w 100%: byłam głodna i najadłam się, był duży, miał dużo warzyw i fajny sos.
Młody za to zdecydował się na koktajl w Greenway'u. A niech ma sobie, więcej dla mnie!
Na pewno odwiedzimy przy kolejnej okazji, aby spróbować pozostałe smaki:)
A dziś nas naszła ochota na frytki, które robimy w piekarniku:


Ziemniaki obieramy, kroimy i mieszamy z taką oto "marynatą": łyżka oleju roślinnego i przyprawy. Może to być gotowa przyprawa do ziemniaków, ja natomiast łączę: przyprawę węgierską (suszona natka pietruszki, cebula i papryka), odrobinę papryki ostrej i szczypta majeranku. Rozkładamy frytki na blaszce i pieczemy około 20 minut (trzeba sprawdzić czy nie dłużej) w 180 stopniach, można przemieszać od czasu do czasu.
Gdy gotowe, posypuję zmielonym siemieniem lnianym i podaję z domowym keczupem warzywnym.
Pycha!

środa, 2 października 2013

Powidła śliwkowe i inne słoikowce.

Jak na jesień przystało, robimy oczywiście przetwory. No dobra, robimy to po raz pierwszy.
A wyszły tak pyszne, że już nie mogę się doczekać kiedy je otowrzymy.

Powidła śliwkowo-daktylowo-czekoladowe

Przepis znalazłam na bardzo fajnym blogu kuchnia Alicji,  która z kolei przepis znalazła na AmMniam. Obydwa blogi serdecznie polecam!

Potrzebujemy:
ok. 2,5 kg śliwek
opakowanie 100g daktyli
ok. 8 łyżeczek karobu (lub 5  łyżeczek kakao)
pół łyżeczki zmielonych goździków
(w oryginalnym przepisie dodano wanilię, ja akurat w domu nie miałam).

Śliwki myjemy, przekrawamy na pół i wyciągamy pestki. Gotujemy w garnku około  45 minut-1 godziny (można podlać odrobiną wody, a później odlać troszkę i skorzystać z pysznego soku ze śliwek). Po tym czasie dodajemy namoczone wcześniej daktyle i przyprawy. Gotujemy dalej 15 minut. Ściągamy z ognia i miksujemy blenderem. Gotujemy znowu 15 minut i dodajemy karob lub kakao. Trzymamy na ogniu jeszcze chwilkę. Gotowe przelewamy do wyparzonych słoików, szczelnie zamykamy i pasteryzujemy ok. 15 minut.

Jemy z naleśnikami, kanapkami, łyżkami!!!


Dziś wskoczyły też brzoskwinie z cynamonem.


Czy u Was też już rozpoczął się sezon chorobowy? U nas niestety tak.
Wspomagamy się jak możemy. Bardzo pomocny jest syrop z cebuli, którego WegeBobo nie był niestety fanem... do czasu, gdy zrobiłam syrop z cebuli na melasie. Akurat w sieci lidl pojawiła się melasa (syrop pozyskiwany z buraków cukrowych). Cebulę kroimy, połowe przekładamy do słoika, na to łyżeczka melasy, na to resztę cebuli i znowu łyżeczka melasy. Można dodać sprasowany czosnek, ale u nas ostatnio "palił" i młody syrop wypluwał. Słoiczek odstawiamy w ciepłe miejsce, na kaloryferze na przykład, lub gdy takiego miejsca brak wstawiamy do garnuszka z ciepłą wodą na kilka godzin, aż cebula puści sok.

Wystąpił błąd w tym gadżecie.