Dziś placuszki. Przepis przechowywany, już dawno czekał na fotkę. Prosty jak zwykle.
Placuszki z musli na kefirze
1 szklanka mąki pszennej lub orkiszowej lub pół na pół
ok. 5 garści mieszanki musli (np. tropikalne, z różnymi nasionami, suszonymi owocami, które dodadzą słodkości do placuszków itp.)
szklanka kefiru
trochę wody lekko gazowanej
olej do smażenia
Musli mielimy w młynku lub dobrym blenderze (ja oczywiście używam do tego młynka do kawy), mieszamy z mąką. Dodajemy kefir, a następnie podlewamy wodą, aby uzyskać konsystencję na placuszki, dosyć gęstą. Nakładamy dużą łyżką, formujemy placuszki na patelni i smażymy z dwóch stron na patelni dosłownie muśniętej olejem do smażenia.
Można zajadać z konfiturą, dżemem lub jogurtem.
Dorzucę jeszcze owsiankę na soku z pomarańczy.
Przepis na oko, ale użyłam:
płatki orkiszowe (bardzo podobne do owsianych, zakupione w tesco, to dla urozmaicenia, można użyć samych płatków owsianych)
płatki owsiane
świeżo wyciskany sok z pomarańczy (możemy też użyć pół na pół z mlekiem roślinnym)
śliwki, banany
Płatki namaczamy w połowie soku przez ok. 10 minut, a następnie podgrzewamy w reszcie soku, dodajemy drobno pokrojone śliwki. Chwilę gotujemy razem cały czas mieszając. Ściagamy z ognia, przekłqdamy do miseczek, na wierzch kładziemy pokrojone banany. Można dodatkowo dosłodzić miodem lub syropem z agawy, dla nas było w sam raz.
A czy widzieliście już nasze balkonowe pomidorki?
Są przepyszne i pachnące, wyhodowane z ziarenek, które otrzymaliśmy od Projekt warzywnik DZIĘKUJEMY!
wtorek, 12 sierpnia 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Fasolka szparagowa w sosie cebulowo-serowym
Urlop rodzinny zakończony. Odwiedziliśmy Gdynię i Sopot oraz bardzo relaksujące tereny Borów Tucholskich i rzeki Brdy. Urlop zakończylismy wypadem na Przystanek Woodstock, który jak zwykle oderwał nas od rzeczywistości. Tym razem na Woodstocku debiutował WegeBobo. Pomimo wielu głosów przepełnionych owszem troską, ale i nieznajomością tematu: "nie boicie się?". Nie, nie boimy się. :) A Wy jeździcie na Woodstock?
Wracając do kuchni. Królują letnie smaki, ale dość leniwie. Bez skompikowanych przygotowań, żeby jak najszybciej z kuchni uciec, bo goooorąco.
A dziś sos dla urozmiacenia smaku fasolki szparagowej.
Sos cebulowo-serowy
50 g masła
1 cebula
2 łyżki mąki pszennej
garść startego sera żółtego
przyprawy: pieprz, papryka ostra, garam masala, odrobina przyprawy do ziemniaków lub jakiejś zielonej przyprawy (np.oregano, zioła prowansalskie)
Roztapiam masło na rozgrzanej patelni i wrzucam posiekaną drobno cebulkę, podsmażam od czasu do czasu mieszając. Dodaję troszkę przypraw, dwie łyżki mąki i dokładnie mieszam, aż zgęstnieje. Zalewam szklanką (może trochę więcej) wody, dokładnie mieszam i chwilę jeszcze trzymam na ogniu. Sos powinien być ani rzadki, ani gęsty -powiedzmy konsytencji śmietany. Ściągam z ognia i dodaję garść startego sera żółtego. Mieszam dokładnie. Sprawdzam smak i ewentuanie doprawiam. Dla WegeBobo więcej przypraw nie dawałam, ale naszą porcje doprawiłam pieprzem na bardziej ostro.
Podajemy z ugotowaną fasolką szparagową i/lub kalafiorem. Sos pasowałby świetnie do makaronu.
Pozdrawiam Słonecznie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



